Videoteatr Poza

25-lecie

PROGRAM WIECZORU "SZMAT CZASU - "Ja to grałam jutro!"

Z okazji 25lecia pracy artystycznej Lothe Lachmann Videoteatru "Poza"


I część: RETROSPEKCJA
1.In memoriam Teresa Marecka /fragmenty spektaklu "Powieść dla
Hollywoodu" 1996 wg Hanny Krall. Reżyseria, obrazy i montaż Piotr Lachmann
2. Tadeusz Różewicz: "Dyskurs o pustce" /na bazie nagrań od r.1980
3. Piotr Lachmann: Szmat czasu - o co chodzi?
4. Aneta Mancewicz: O "Hamlecie gliwickim" (2006) jako przykładzie teatru
postdramatycznego / w tle fragmenty spektaklu w wykonaniu Jolanty Lothe i Zbigniewa Konopki, obrazy i reżyseria Piotr Lachmann, montaż Jolanta Lothe
5."Ja to grałam jutro! " - montaże Jolanty Lothe / dekonstrukcje spektakli "akt-orki" (1999) wg sztuk Helmuta Kajzara /muzyka Piotr Subotkiewicz, vocal Artur Stefanowicz) i "KaBaBaKai" 2002 /z udziałem Jolanty Lothe, Jana i Marii Peszków, tekst, obrazy i reżyseria Piotr Lachmann, muzyka Elektrolot ( Daniel Pigoński, Marcin Ziętek) , vocal Maria Peszek; Mohamed Hanaa Metwaly oraz duet Sol et Luna (Mieczysław Eligiusz Litwiński i Saba Zuzanna Krasoczko) oraz spektakli p.t. "akt-orka"(1985) i "Kajzar-Fragmenty" (1987) wg sztuk Helmuta Kajzara (występuje Jolanta Lothe, obrazy i reżyseria Piotr Lachmann, nagranie filmowe Jerzy Karpiński).
W montażu wykorzystano częściowo rejestracje spektakli wykonane przez Media Kontakt.
Muzyka w tle :"Ludzki gatunek zginie/ i cały czas przeminie/ zostanie głos nagranie/ i śpiewać nie przestanie."
Muzyka Piotr Moss, Słowa Piotr Lachmann. Śpiewają Mariusz Gebel, Robert Lawaty, Artur Stefanowicz.

 

Przerwa


II część: premierowy pokaz spektaklu p.t."Zgrzyt"
Występują : Jolanta Lothe, Zbigniew Konopka, Bogdan Góralczyk (gościnnie)
Tekst, obrazodźwięki i reżyseria : Piotr Lachmann
Muzyka: Raphael Rogiński (i zespół Cukunft) wg kompozycji Mordechaja Gebirtiga Szlof Szoyn Majn Kind
  

Czas? Czym to się je? czyli 25 lat Videoteatru "Poza"

Niewątpliwie chodziło we wszystkich dotychczasowych spektaklach videoteatralnych, owych wciąż zmienianych "videowiskach", o próbę wyciągnięcia wniosków artystycznych z tego, co William S. Bourroughs nazwał "rewolucją elektroniczną", która okazała się wstępną fazą obecnej rewolucji cyfrowej. Elektronika miała ujawnić swój "humanistyczny ", a jednocześnie "demokratyczny" potencjał, gdyż monopol telewizji sprowadza media do poziomu cyklopa, "oka opatrzności" na poziomie gabarytów telewizora. Stąd wprowadzenie kompozycji obrazów wielowymiarowych, stworzenie nowej przestrzeni, w której plan nagrań i transmisji fraktalizuje przestrzeń tradycyjnej sceny i relatywizuje czas spektaklu, jednocześnie na nowo i dotkliwie uzmysławiając "tu i teraz" teatru jako wspólnej czasoprzestrzeni widza i aktora, w której może zdarzyć się to, co jest najstarszą specjalnością teatru: katharsis.

Stąd działalność zaczęła się od symbolicznego elektronicznego przeniesienia antycznej sceny (nagrania w Atenach i Epidaurus ) na współczesną scenę warszawską (Teatru Powszechnego) . Wydawało się, że trzeba tak zaatakować oko, uśpione przez mass media, całym systemem kamer, magnetowidów i monitorów, żeby przez nie przemycić intencję najstarszego teatru ofiary i próbować ocalić jego pozareligijne sacrum i zademonstrować na przykładzie najbardziej sprofanowanym, jaką jest postać gwiazdy filmowej. Stąd koncentracja na tym archetypie kultury masowej w cyklu "akt-orek" (na bazie sztuk Helmuta Kajzara "Gwiazda" i innych).

Późniejsze spektakle przenosiły elementy mitologii egipskiej w naszą sferę elektronicznych mumifikacji i były przede wszystkim zabawą z czasem. Prof. Richard Demarco, spiritus movens Festiwalu Fringe w Edynburgu, doskonale uchwycił tę cechę naszych spektakli: "Najważniejszy jednak aspekt LLT to możliwość tworzenia echa. Polega to na tym, że w danym momencie tworzony jest obraz fizycznej obecności Jolanty Lothe, po czym mamy do czynienia z rezonansem, z echem tego momentu, przeniesionym na technologię. Jest to zjawisko, które z pewnością zainteresowałoby Stephena Hawkinga lub Alberta Einsteina, czy też każdego naukowca zajmującego się istotą czwartego wymiaru. To co widzimy, to czas rozszczepiony, czas poszerzony, czas odzyskany." A krytyk Roman Pawłowski ujął to lapidarnie tak:"Telewizja w Video- teatrze służy do tego, do czego służy w tradycyjnym teatrze poezja, czyli do pokonywania czasu i przestrzeni. Aby pokazać umowny upływ czasu, Szekspir potrzebował postaci symbolizującej Czas. Lachmann po prostu włącza przewijanie..." (Gazeta Wyborcza :"Teatr z ducha telewizji") , a po wieczorze z Tadeuszem Różewiczem w cyklu "Scena poezji" w szkicu "Taśmy pamięci" napisał: "Wiedziałem, że w teatrze można wszystko: zmieścić na scenie cały świat, przeżyć rok w ciągu jednej chwili. Ale nie wiedziałem, że można zatrzymać czas. Lachmanowi się to udało" (GW).

"Ja to grałam jutro" , mówi tytułowa postać "Gwiazdy" Kajzara. Świadome podważenie linearności czasu tradycyjnego teatru generowało spektakle, uznane za modelowe i udane próby stworzenia nowego teatru po "rewolucji elektronicznej", teatru naszych czasów przemieszania czasów. Synergetyka między aktorem a jego "elektronicznym klonem" jest tylko jednym tego aspektem, najbardziej spektakularnym.

Zaskoczeniem było dla mnie, że zagranicą błyskawicznie zauważono zasadniczą cezurę, autentyczną modelową propozycję , podczas gdy w Polsce podejrzewano nas o wtórność, powielanie obcych wzorów itd. A uczyniłem - wspólnie z Jolantą Lothe, autorką rewelacyjnych kompozycji synchronicznych - ten krok właśnie tu, w Polsce, bo sądziłem, że jest tu świetnie przygotowany grunt pod teatr innych wymiarów dzięki twórczości Kantora lub Szajny (który zresztą doskonale zdawał sobie sprawę z sensowności naszych poczynań, czemu dał wyraz w wypowiedzi w TV) .

Akceptacja zatem Józefa Szajny, Tadeusza Różewicza, Jerzego Grzegorzewskiego, Krzysztofa Knittla i wielu innych, w tym również paru krytyków, ale przede wszystkim widzów oraz aktorów, którzy przystali na współpracę z videoteatrem -Jarosława Boberka , Anny Chodakowskiej, Zofii Czerwińskiej, Jakuba Kamieńskiego ,Wiesława Komasy, Zbigniewa Konopki, Stanisław Łopuszańskiej, Sławki Łozińskiej ,Wojciecha Malajkata, Andrzeja Malca, Moniki Niemczyk, Marii i Jana Peszków , Małgorzaty Zajączkowskiej - spowodowała, że zapuściłem tu, w grząskim mazowieckim piasku, korzenie na dłużej. No i zadłużyłem się i napytałem sobie biedy. Czemu daję wyraz w „Zgrzycie”, który jest – nie mniej niż „Hamlet gliwicki” - tekstem autobiograficznym :)

Piotr Lachmann  

Po 25 latach

"Ja to grałam jutro!"

Niewątpliwie chodziło we wszystkich dotychczasowych spektalach videoteatralnych o próbę wyciągnięcia wniosków artystycznych z tego, co William S. Bourroughs nazwał "rewolucją elektroniczną", wstępną fazę obecnej rewolucji cyfrowej.


Elektronika miała ujawnić swój "humanistyczny ", a jednocześnie "demokratyczny" potencjał, gdyż monopol telewizji sprowadza media do poziomu cyklopa,  "oka opatrzności" na poziomie gabarytów telewizora. Stąd wprowadzenie kompozycji obrazów wielowymiarowch, stworzenie nowej przestrzeni, w której plan nagrań rozbija tradycyjną scenę i relatywizuje czas spektaklu, jednocześnie na nowo uzmysławiając "tu i teraz" teatru jako wspólnego czasu widza i aktora, w którym może dojść do tego, co jest najstarszą specjalnością teatru:katharsis. Stąd działalność zaczęła się od symbolicznego elektronicznego przeniesienia antycznej sceny (nagrania w  Atenach i Epidaurus ) na współczesną scenę warszawską. Wydawało się, że trzeba tak zaatakować oko, uśpione przez mass media, całym systemem kamer, magnetowidów i monitorów, żeby przez nie przemycić piękno i intencję najstarszego teatru ofiary i sacrum uratować i zademonstrować na przykładzie  najbardziej  sprofanowanym , jaką jest postać gwiazdy filmowej. Stąd koncentracja na tym archetypie kultury masowej w cyklu"akt-orek"(na bazie sztuk Kajzara "Gwiazda" i innych ). Późniejsze spektakle przenosiły elementy mitologii egipskiej w naszą sferę elektronicznych mumifikacji i były przede wszystkim zabawą z czasem. Prof. Richard Demarco, spiritus movens Festiwalu Fringe w Edynburgu, wczesny promotor Kantora, zauważył tę cechę naszych spektakli. "Najważniejszy jednak aspekt LLT to możliwość tworzenia echa. Polega to na tym, że w danym momencie tworzony jest obraz fizycznej obecności Jolanty Lothe, po czym mamy do czynienia z rezonansem, z echem tego momentu, przeniesionym na technologię. Jest to zjawisko, które z pewnością zainteresowałoby Stephena Hawkinga lub Alberta Einsteina, czy też każdego naukowca zajmującego się istotą czwartego wymiaru. To co widzimy, to czas rozszczepiony, czas poszerzony, czas odzyskany." A krytyk Roman Pawłowski ujął to lapidarnie "Telewizja w Video- teatrze służy do tego, do czego służy w tradycyjnym teatrze poezja, czyli do pokonywania czasu i przestrzeni.Aby pokazać umowny upływ czasu, Szekspir potrzebował postaci symbolizującej Czas. Lachmann po prostu włącza przewijanie..."  Gazeta Wyborcza ("Teatr z ducha telewizji")

pokaż całość

Szmat czasu: "ja to grałam jutro!"

Pod tym tytułem odbędzie się 10 czerwca 2010 r. o godz.19.30 w Instytucie Teatralnym  wieczór z okazji 25lecia działalności artystycznej Lothe Lachmann Videoteatru "Poza" , unikatowego w Polsce teatru najnowszych technologii i najstarszych motywacji sztuki.


Gdy w czerwcu 1985 teatr wystartował na deskach Teatru Powszechnego z videodaptacją słynnej "Gwiazdy" i fragmentów innych sztuk zmarłego trzy lata wcześniej Helmuta Kajzara  p.t."akt orka" , konsternacja wymieszała się z fascynacją dla nowej formuły. Polega ona   na równorzędności żywego planu aktorskiego z planem nagrań video i transmisji live. Uznano ten spektakl za "pierwszą demonstrację teatru nowych technologii w Warszawie". Prof.Richard Demarco (Edynburg) zafrapowany oryginalnością formuły, mówił w TVP o "teatrze wysokiego napięcia, polskim prezencie dla świata roku 1989"  a niemiecka krytyczka wtórowała mu pisząc  "Polska  na światowym poziomie sztuki video",  mimo że Piotr (a właściwie Peter) Lachmann jest obywatelem Niemiec, któremu zależało i zależy na generowaniu  mini- modelu kreatywnej choć nie bezkonfliktowej symbiozy polsko-niemieckiej.

pokaż całość

Teksty jubileuszowe

W czułym oku kamery: ćwierć wieku Videoteatru "Poza"

Videoteatr Poza powstał w 1985 roku jako nowatorski projekt multimedialny, jawnie odrzucający schematy komercyjnego teatru repertuarowego. Reżyser, pisarz i tłumacz, Piotr Lachmann oraz aktorka Jolanta Lothe stworzyli oryginalną formułę teatralną, poprzez wypracowanie eksperymentalnej formy przekazu. W swojej praktyce teatralnej połączyli oni plan aktorski z planem video, zacierając granicę pomiędzy fizyczną obecnością aktorów i widzów a ich elektronicznym obrazem. Jednocześnie zaproponowali oni publiczności spójną wizję świata i teatru, skupioną wokół problemów przemiany, przemijania, pamięci, tożsamości i śmierci.

pokaż całość
dr Aneta Mancewicz, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz
LLT POZA (krótka refleksja)

Teatr prowadzony już ponad dwie dekady przez Piotra Lachmanna i Jolantę Lothe niewątpliwie należy do wyjątkowych, jakie miałem możność oglądać. Jest bowiem teatrem - pod względem użytych środków (mała przestrzeń sceniczna, ilość aktorów, kostiumów etc., nie wspominając o administracji) - minimalistycznym. Jednakże jego specyfika, a jest nią technika video-teatru potęgująca moc oddziaływania, pozwala twórcom poczuć się bardziej niezależnymi i swobodnymi w swej metodzie, i osiągać przy tym bez żadnej straty odwieczny, podstawowy cel teatru: katharsis. Kategoria ta nie wydaje mi się anachroniczna, gdyż wielokrotnie jej doświadczałem, również podczas spektakli LLT POZA.

pokaż całość
Kazimierz Piotrowski, Halinów 28 XI 2009

"Spektaklem p.t. Akt-orka w roku 1986 zainicjował swą działalność w Warszawie videoteatr stworzony przez znaną aktorkę, Jolantę Lothe, oraz poetę, eseistę i mistrza obrazów video, Piotra Lachmanna. Był to powrót do źródłowych kwestii teatru, do fenomen ludzkiej twarzy, maski i repliki; odwołanie się do problemów toźsamości i sztuki aktora dziś; aktora, który może być modelem współczesnych kłopotów człowieka z wielością własnego ’ja’, z naszą sytuacyjną egzystencją o ’wielu twarzach’. Była to zarazem jedna z pierwszych w Polsce, a zapewne także w Europie i świecie, próba wykorzystania sztuki śródków elektronicznych do obrony przed tąże samą cywilizacją elektroniczną i jej uroszczeniami. Tak jak przeciw mitom można wypowiadać się tylko przy pomocy innych mitów, tak dziś, tylko za sprawą techniki można będzie odbudowywać - unicestwioną przez technikę - Naturę. Nie ma w tym - jak sądzę - żadnego utopijnego gestu."

Prof. Roch Sulima (UW) - "Regiony"

Lothe Lachmann Videoteatr "Poza" istnieje już dwadzieścia pięć lat. Od piętnastu lat próby i przedstawienia odbywają się w Pałacyku Szustra.


Z teatrem współpracują wybitni artyści. Pisarze, m.i.Tadeusz Różewicz i Hanna Krall, aktorzy Maria i Jan Peszkowie, kompozytorzy Krzysztof Knittel und Piotr Moss.Bez retoryki, poetyckim słowem i obrazem, przy udziale nowoczesnej techniki multimedialnej i równorzędnie obecności na scenie żywego aktora, teatr stawia pytania dotyczące spraw najważniejszych. Ponadczasowej i dzisiejszej kondycji ludzkiej. Odwoływanie się do tekstów antycznych i współczesnych daje efekt nakładania się na siebie odległych światów. Mamy do czynienia z niezwykłą partyturą teatralną której twórcą, reżyserem i dyrygentem jest Piotr Lachmann a Jolanta Lothe główną protagoniską.


LotheLachmannVideoteatr "Poza" to unikalne wydarzenie artystyczne; udowodniło swoją przydatność i żywotność nie tylko dwudziestoma pięcioma latami nieprzerwanego istnienia, pozyskaniem wiernej publiczności, sukcesami na wielu festiwalach i przeglądach teatralnych w kraju i zagranicą. Ten niezwykły teatr stale się rozwija, poszukuje nowych treści i sposobów ekspresji.

Tomasz Łubieński