Videoteatr Poza

Retrospekcja

Recenzje

W czułym oku kamery: ćwierć wieku Videoteatru "Poza"

(...) Natura przestała być pierwsza, elementarna. Natura człowieka wydaje się być pierwsza, a wraz z tą naturą naturalną, jego natura druga - technika. Wobec nich natura gór, morza, drzew, wydaje się być wtórna. To człowiek tworzy naturę. Przedmiot naturalny nabrał rangi przedmiotu sztuki. I odwrotnie. Natura skażona, natura, która się rozkłada i zamienia w fetysz humanistów, jest największym obrazem, ogromnym potencjalnym stymulatorem aury. Video przywraca oku wiedzę o własnym ograniczeniu, o własnym wymiarze.

pokaż całość
Piotr Lachmann Warszawa, luty 1991 r.
Społeczeństwo informacyjne. Cyberkultura. Sztuka multimediów.

Teatr wideo "Poza" Piotra Lachmanna i Jolanty Lothe umiejscawia zawsze swoje przedstawienia między materialnością realnej przestrzeni scenicznej a wirtualnością obrazów wideo, pomiędzy rzeczywistą (tu i teraz) obecnością aktorki a telematyczną wideo-zjawiskowością jej samej oraz jej fantomatycznych partnerów.

pokaż całość
Ryszard Kluszczyński Kraków, 2001
Czas rozszczepiony, czas poszerzony, czas odzyskany...

Osiągnięciem kooperacji Lachmann-Lothe jest to, że dali oni artystom końca XX wieku, tym, którym leżą na sercu sprawy teatru, rzeźby i wykorzystania technologii, pewną nadzieję, że ważnymi sprawami można się zajmować wprost. Sprawami, które pochłaniają nasze umysły i które skupiają się na roli kobiety w stosunku do mężczyzny, w świecie, niestety, zbyt mocno zdominowanym przez męską osobowość i temperament. Jest to według mnie niezwykłe osiągnięcie, ponieważ dotyka w gruncie rzeczy istoty piękna. Te obrazy w swej fakturze, namacalnej barwie, ruchu, szczególnej energii elektronicznego przekazu, są tak pięknie kontrolowane, że każdy musi w końcu przyznać, iż nowe możliwości go uwodzą, a co najmniej intrygują.

pokaż całość
prof. Richard Demarco (Edinburg-Kingstone)
VIDEANIA

Nowe pomysły na sztukę zawsze mają trudne początki. Nowe pomysły na sztukę prawie zupełnie nową, spoza jakiejkolwiek konwencji, mają jeszcze trudniejsze początki. Już samo przebijanie się przez muł języka objaśniającego, języka, którego w dodatku nie ma, który dopiero trzeba wymyślić, wyczerpuje energię potrzebną dla ważniejszych celów. Świat jest najprzód stworzony równocześnie dla oczu i uszu. Potem dopiero dla swego piękna pozyskuje sobie inne człowiecze fenomeny: smak, rytm, kształtność, barwność, wielość, równoczesność, zrozumiałość i niezrozumiałość, czyli tajemnicę, myślność. Ale świat myślny staje się znacznie później niż świat naoczny. Pierwotność świata naocznego fascynowała Piotra Lachmanna już u początku artystycznej drogi. Znać to mocno w wierszach, z których "Spacer po Oświęcimiu" napisany w roku 1957 pokazuje najwyższą formę błyskotliwego przeistoczenia słowa w rzecz, dramatu w teatr, gadulstwa w metaforę. Po tym tropie Lachmann szedł ku swojemu teatrowi, na początku urzeczony sensualizmem słownej dramaturgii Helmuta Kajzara, dramaturgii bardzo poetyckiej i ekspresjonistycznej, manifestowanej w "Gwieździe", "Oborze", czy "Paternoster". Naoczność Videoteatru (...), bardzo się polepszyła z chwilą uzyskania przez Jolantę Lothe nowej aktorskiej wyrazistości. W tradycyjnym teatrze i filmie była aktorką ruchu i jego form, w Videoteatrze stała się aktorką głosu i szczegółu, co maszyneria Lachmanna doskonale wydobywa, łączy, komplikuje.

pokaż całość
Marian Grześczak