Videoteatr Poza

"Różewicz z odzysku"

O spektaklu

Stowarzyszenie Artystyczne Poza zaprasza na spektakl Lothe Lachmann Videoteatru Poza p.t. "Różewicz z odzysku" według sceariusza i w reżyserii Piotra Lachmanna 25,26 i 27 maja 2015 roku, o godz. 20.00 w Pałacu Szustra, Morskie Oko 2 

 

     Spektakl "Różewicz z odzysku" jest epitafium, poświęconym wielkiemu poecie, który był przez wiele lat zaprzyjaźniony z twórcami Lothe Lachmann Videoteatru Poza. Zrealizowano w nim parę spektakli bazujących na unikalnych nagraniach rozmów z "poetą śmietników", autorem poematu "Recycling" (ostatnio spektakl "Ja im jeszcze pokażę. Hommage à Różewicz" , 2013).

 

Na tej bazie powstały dwa poetyckie filmowe dokumenty w reżyserii Piotra Lachmanna, pierwsze dwie części Videotrypyku, p.t. "Tadeusz Różewicz: Twarze" (2012) i "Moje pojednanie. Tadeusz Różewicz i Niemcy" (2014) - oba wyprodukowane przez ODRA Film (Wrocław) oraz Media Kontakt (Warszawa) i prezentowane m.in. na Festiwalu Różewicz Open w Radomsku.

 

ILE LAT MA RÓŻEWICZ?

 

W wierszu "Druga tajemnica poety", czytamy: "poeta ma lat 90/ i ma lat 9/ i lat 900/ albo ma lat 80/ ma lat 8/ i ma lat osiemset". 9 października 2014 Tadeusz Różewicz skończyłby 93 lata.

 

Ile lat ma teraz? Minus jeden? Rozpoczęła się nowa rachuba czasu, zaczyna się drugie życie poety, pośmiertna cyrkulacja w obrębie kultury, która zabiła poezję. Tak to widział Różewicz: ogłosił był już w 1968 roku, w Berlinie, "śmierć poezji".

 

W czytanym przez siebie wierszu "Życie" Tadeusz Różewicz cytuje Gottfrieda Benna: "kto mówi ten nie umarł". Ten cytat można uznać za algorytm wieczoru w Pałacu Szustra, który odbędzie się w tydzień po owej 93. rocznicy urodzin poety - pierwszej obchodzonej już bez Niego.

 

W spektaklu "Różewicz z odzysku" zmarły poeta mówiący o sobie i swoich wierszach, ale i o innych poetach, wydaje się być niezmiennie żywy i skory do podjęcia dialogu w widzami; ten bolesny paradoks stanie się motywacją dla próby elektronicznego, wirtualnego wskrzeszenia poety, który we wczesnym wierszu "Lament", w legendarnym, debiutanckim "Niepokoju" z 1947 roku pisał: "Nie wierzę w grzechów odpuszczenie/ nie wierzę w ciała zmartwychwstanie". Wiele dziesięcioleci później w nagraniu video komentuje te słowa tak: "Sytuacja była prosto przeze mnie określona w tym bardzo wczesnym wierszu. Potrzeba, żeby wydłużyć perspektywę życia w wieczność, w ogóle przestała istnieć. Być może łączyło się to z doraźną sytuacją, kiedy życie trwało tylko od godziny do godziny, od dnia do dnia..."

 

W videosekwencji "Wieczny powrót?", Różewicz rozważa koncepcję, która stała się popularna za sprawą Nietzschego. Kategorycznie odrzuca wszelki "powrót", pod jakąkolwiek postacią: "Broń Boże, żebym miał w postaci jakiegoś żywego organizmu się gdzieś zjawić i zacząć znów jeść, i trawić, tyle że jako kobieta, czy wielbłąd, czy kot, czy pies, czy powiedzmy inny poeta. (...) Mnie to jest w ogóle do niczego niepotrzebne. Wprost przeciwnie - wywołałoby to we mnie ciągły niepokój, dalszy ciąg..."

 

A jednak Różewicz godzi się na "powrót" w kulturze, w sztuce. Po obejrzeniu fragmentu videospektaklu "KaBaKai", opartego na egipskiej Księdze Umarłych Piastunki Kai (ze zbiorów Muzeum Narodowego), spontanicznie dopuszcza tego typu "zmartwychwstanie" jako ostateczność. Okazuje się teraz, że wieloletnie nagrania z poetą, realizowane przez Piotra Lachmanna, miały i tę ukrytą intencję.

 

Teraz los poety Tadeusza Różewicza, jego kulturowa "nieśmiertelność", zależą od tego, kto i jak zrozumie przesłanie jego poezji; czy (bezkrwawa?) rewolucja cyfrowa, ktorej jesteśmy świadkami i uczestnikami, a która doprowadziła to wyparcia "analogowych" wierszy przez sieciomemy, upora się z dziedzictwem poety, ukształtowanego przez wojnę, (nie)realny socjalizm , polemikę z ideologią wojny, konsumpcjonizmem i natarciem "kultury" masowej. Nagrania są, obok samych wierszy, bezcennym źródłowym materiałem, przybliżającym postać i myślenie poety. Może więc specyfika video, tej "blisko-wizji", przewrotność wątpiących w przyszłość poezji a coraz świetniejszych w ostatnim okresie życia wierszy Różewicza, pomogą Go wskrzesić choćby na czas trwania spektaklu, w którym oprócz samego poety udział wezmą: (wirtualnie) Ryszard Przybylski, Wojciech Siemion, Jarosław Boberek i Paula Kajzar (na żywo) aktorzy: Jolanta Lothe i Bogusław Kierc, muzyk Daniel Pigoński i Piotr Lachmann w roli vidżeja. Wszystkie teksty, mówione i recytowane - Tadeusz Różewicz.

 

Spektakl zrealizowano ze środków Biura Kultury Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

 

Piotr Lachmann

 

Pośmiertny dubbing                          

 dla tr

Znów montuję zmarłego

czuję się

jak kapłan egipski

który dostaje do obróbki

ciało

 

ale to ciało

już jest

zmumifikowane

cyfrowo

 

i potrzebne jest

tylko oko

które

wybierze

z kilometrów

nagrań

 

jeden kadr:

wizerunek

idealny

 

i głos

który

podkłada się

pod umilkłego

bez asynchronu  

 

 

Pędzel poety

 

nadużywaliśmy pędzla

do golenia i pianki

"dla skóry wrażliwej" poety

był to rytuał

dorażnej mumifikacji

nieudolna próba

zachowania twarzy

na wieczne czasy

proceder zdziwił nieco

obecnego dziś na sali

profesora Wojciecha Dudzika

poetów nie ośmiesza się

tak trywialną czynnością

która się złożyć

na film też nie może

 

ale ten pędzel

teraz w moich rękach

spadek

a w tym słowie jest

spadanie

ale i spodek

bure kalambury

fant wieczności że użyję metafory

choć sama rzecz

jest czymś na kształt

synekdochy

czy metonimii

jej zawsze dawałeś

pierwszeństwo

przed metaforą

i porównaniem

 

metonimia

i ona minie

i daremnie się

mówi

Verweile doch

du bist so....

 

 

Do Tadeusza R.

 

Cytowałeś Tadeuszu Benna

sam go tłumaczyłeś

"kto mówi ten nie umarł"

i mówisz z taśm

żyjesz na nich dalej i dalej

może to nie jedyne

takie życie wieczne

a może jedyne

jeśli tak

to powinniśmy

szczególnie cenić sobie słowa

nagrane w niszach miasta

na marnym sprzęcie

bez specjalnej troski

o jakość

wystarczyła nam wtedy jakość

myśli a raczej

procesu stopniowego wytwarzania myśli

w trakcie mówienia

mówiąc słowami Kleista

die allmähliche Verfertigung der Gedanken beim Reden

o tym akurat nie mowiliśmy nigdy

ale ta formula niejako implicite

 znalazła tu swoje potwierdzenie

właśnie stopniowo wytwarzasz myśl

w trakcie mówienia i dzięki temu

że taśmom nie wymknął się

ten proceder

są te myśli trwalsze

może bez gwarancji

życia wiecznego

ale jednak bardziej czasoodporne

choć chciały być

ulotne i chybotliwe jak cienie

w świetle lamp filujących

czytałes ten wiersz

właśnie tu wśród widzów

słuchaczy i jednego psa który

jak zauważyłeś

też Cię słuchał 

Recenzje

Prof. Roch Sulima o Videoteatrze Poza
Piotr Lachmann jest także człowiekiem teatru. Razem z Jolantą Lothe, znakomitą aktorką, stworzył elitarny teatr, można powiedzieć teatr nie z tradycji teatru, ale teatr "z przyszlości", antycypujący dramatyczną istotę ery elektronicznej, która właśnie nadeszła. Jest to, jak głosi oficjalny szyld, Videoteatr "Poza". Właśnie "poza" oficjalnymi hierarchiami, konwencjami czy antykonwencjami: "poza" dominującymi stylami, szkołami, ale też "poza" koteriami. W tym teatrze (...) nowoczesne media elektroniczne, dla których Lachmann znalazł formę teatralną, mogą przywoływać cielesno-zmysłową realność archaicznych kultur, "wyzwalać przez zmysły". Wymienię tu np. spektakl KaBaKai oparty na staroegipskiej "Księdze umarłych" czy olśniewające interpretacje naszej codzienności, które odwołują się do poezji Tadeusza Różewicza i prozy Hanny Krall. ("Twórczość" nr 6,2000)
Prof. Roch Sulima
O SPEKTAKLU VIDEOTEATRU POZA P.T. „RÓŻEWICZ Z ODZYSKU”
Videoteatr POZA to w naszym pejzażu teatralnym przestrzeń szczególna, zupełnie osobna. Wszystkie przedstawienia są ciekawe, dopracowane intelektualnie i artystycznie. Jest to zasługa twórcy Piotra Lachmanna i głównej aktorki Jolanty Lothe. Zetknięcie tych dwóch osobowości daje nadzwyczajne efekty. To teatr dla wyrobionego i znającego się na teatrze widza, ale też jednocześnie świeżość kreacji POZY, przyciąga z roku na rok więcej młodych ludzi, odbiorców, dla których te dziwne, arcyciekawe przedstawienia stanowią inspirację, a także swoistą odtrutkę na miałkość jaką serwują im media.
Tu znajdują wszystko czego trzeba by pomyśleć, zastanowić się nad sposobem w jaki żyjemy, jak umyka nam to co ważne i bardzo ważne. W wielu spektaklach mogliśmy oglądać wielkiego poetę Tadeusza Różewicza, skromnego człowieka. Widzieliśmy go siedzącego na małej scenie w Pałacu Szustra, przy małym stoliku, czytającego swoje wiersze w kręgu ciepłego światła. Widownia wstrzymywała oddech słuchając jego głosu, chłonęła treść i formę rzadko spotykaną jednię. W tle szumiała rzeka dzieciństwa poety, rozgrywały się jego dramatyczne losy, jednak nic nigdy nie zagłuszyło przekazu poetyckiego. To zasługa reżysera umiejętnie jak żongler operującego przedstawionymi światami. Niekiedy znakomici aktorzy z zawsze obecną Jolantą Lothe, wyrastali spod ziemi, ucieleśniając poezję twórcy.
Tadeusza Różewicza zabrakło, a jednak przemawia on do nas w absolutnej ciszy, wiemy już, że KTO MÓWI TEN NIE UMARŁ. Poeta mówi do nas, zwraca się bezpośrednio do nas, jak do swoich przyjaciół, do których zalicza się Piotr Lachmann, zostajemy dopuszczeni do tajemniczego obcowania z umarłym, a wciąż żyjącym poetą. Taki głęboki, poetycki teatr powinna oglądać jak największa ilość widzów. Ta mała widownia w pałacu jest zbyt mała. Ten teatr powinna chłonąć młodzież kochająca poezję, młodzi piszący wiersze, poloniści, ludzie wrażliwi, poszukujący piękna studenci. Gdy posłuchają poety zostanie w nich słowo, wiersz, głos. Aktorzy (ostatnio Jarosław Boberek i Bogusław Kierc ) mówią tu wiersze w sposób jaki odpowiadał Różewiczowi. Wybierał ten rodzaj interpretacji a reżyser pozostaje wierny swojemu przyjacielowi. To wszystko możemy zobaczyć i wysłyszeć dzięki teatrowi POZA, dzięki „Pośmiertnemu dubbingowi” jak w stylu bliskim Różewiczowi określa to Piotr Lachmann. Różewicz wciąż wątpi, ciągle powtarza: „To się złożyć nie może”. Nie może i nie powinno się złożyć w całość, to przecież tylko fragmenty, sekundy, uchwycone poetyckie momenty, to nie może się złożyć.
Umarły Tadeusz Różewicz rozmawia ze sobą żywym, dopełnia się człowiek z poetą, czyta wiersze, komentuje, śmieje się, dowcipkuje, rozpacza, rozmyśla nad tym co widział, czego doświadczył, mógł i miał prawo wątpić, mówić, że to się złożyć nie może. A jednak na naszych oczach dokonuje się cud, TO SIĘ ZŁOŻYC MOŻE i za sprawą teatru POZA - Piotra Lachmanna i Jolanty Lothe - składa się z każdym kolejnym spektaklem coraz piękniej.
Krystyna Kofta